Hacker

Kudłacz o wielkim sercu

FUTROGRAFIA - FOTOGRAFIA ZWIERZĄT

Zanim doszło do naszego spotkania z Kasią i Hackerem, byliśmy pełni obaw. W końcu czas, w jakim ono miało miejsce, był czasem skrajnych emocji. Głębokiego smutku po stracie ukochanego przyjaciela, Rocky’ego, ale także ekscytacji z powodu nowego mieszkańca w domu.

Zamieszkał w nim Hacker – psiak niewielkich rozmiarów, zupełnie niewspółmiernych do towarzyszących mu pokładów energii. Jasnowłosa, kudłata „pigułka” na czterech łapach.

Na imię mu Hacker – bo tak będzie mu łatwiej „przejąć” (jak to mają w zwyczaju hackerzy) misję Rocky’ego – nazywanego ambasadorem psich adopcji. Także dlatego, że istotnym obszarem jego działania ma być internet. Bliscy mówią mu Hacky.

Zanim Hacker trafił do nowych kątów i ludzi, spędził 2 tygodnie w oddalonym o 400 kilometrów schronisku. Odległość nie stanowiła żadnej przeszkody dla przyszłej opiekunki, która decyzję podjęła już wtedy, gdy po raz pierwszy zobaczyła zdjęcie kudłacza. Nie chcąc kusić złego losu, od razu wsiadła w samochód, by psiak mógł czym prędzej być blisko niej.

Podczas tej pierwszej wspólnej podróży Kasia szybko poznała niezwykły talent Hackera. Jego wokal „umilał” całą kilkugodzinną podróż z Jastrzębia-Zdroju do Warszawy. Śpiewak był niezłomny i ani na chwilę nie przerwał swojego występu. Kasia twierdzi, że z takim sopranem śmiało mógłby stanąć w szranki z Marią Callas.

Początek znajomości był tylko wstępem do rozpoznania kolejnych żywiołowych cech nowego lokatora. Rocky był psem-filozofem, spokojnym i leniwym. Kochał swój fotel i ciepły koc, pod którym układał się do snu z Kasią. Hacker od snu woli ruch – spacery od świtu do nocy, aportowanie, bieganie i energiczne zabawy.

Ujmująca jest jego pogoda ducha, przyjacielskie nastawienie do innych psów i do ludzi. Mimo różnic w temperamencie obu kudłaczy, Kasia czuje, że coś jest znowu tak samo. Ktoś zamienił zimny boks w schronisku na ciepły dom. Ktoś znowu zamieszkał w jej sercu. Nie mamy już żadnych wątpliwości, gdy Kasia jednym słowem określa czym są dla niej psy: to miłość.

Szczęście psa widać w jego oczach – tak twierdzi Kasia. Wraz z nowym przybyszem, nad jej domem znowu wzeszło słońce, które odbija się w parze szczęśliwych oczu.

HackerHackerHackerHackerHackerHackerHackerHackerHackerHackerHackerHackerHackerHackerHackerHackerHackerHackerHackerHackerHackerHackerHackerHackerHackerHackerHackerHackerHackerHackerHackerHackerHacker